Krótka historia toalet
Pierwsze toalety
Pierwsze toalety publiczne pojawiały się w starożytnym Egipcie – IV tysiące lat p.n.e., ale też w dolinie Indusu. Dzieje Mohedżo Daro wskazują na to, że dostęp do wody bieżącej miały wówczas w tym starożytnym mieście niemal wszystkie budynki (mówimy o latach 3300–1300 p.n.e.). Podstawą funkcjonowania starożytnych miast były dostęp do wody i możliwość odprowadzania ścieków. Publiczne termy, łaźnie i latryny miały nie tylko funkcję higieniczną, pełniły też rolę społeczną – było to miejsce spotkań i rozmów.
Najstarszy zachowany ślad łazienki na terenie Europy pochodzi sprzed dwóch tysięcy lat z pałacu Knossos na Krecie. W starożytnym Rzymie publiczne toalety powstały wcześniej niż publiczne łaźnie. Cesarz Wespazjan opodatkował toalety publiczne i zalecił wykorzystanie moczu jako środka wybielającego. Z faktem opodatkowania toalet łączy się powstanie łacińskiej sentencji pecunia non olet – pieniądze nie śmierdzą. Wyposażenie rzymskiej toalety, jej element konstrukcyjny stanowiła kamienna ława w kształcie litery U, w której było kilka oczek – otworów służących do załatwiania się. W podłodze przed ławą znajdowały się niewielkie kanały z płynącą wodą. Zamiast papieru toaletowego rzymianie do podcierania się używali naturalnych gąbek na kiju. Gąbki płukano w kanałach z płynącą wodą. Toalet były koedukacyjne. Nie odczuwano wstydu z faktu wspólnego załatwiania się. Niektóre toalety publiczne miały 100 stanowisk – tyle osób mogło załatwiać się jednocześnie w jednym miejscu. W starożytności, do 476 roku n.e., w toaletach kwitło życie towarzyskie. Korzystający z niej widzieli się wzajemnie, mogli rozmawiać. Prowadzono rozmowy o filozofii i polityce, czytano poezję.
Średniowieczna skarby w latrynach
Religia chrześcijańska, która zaczynała dominować w Europie po upadku cesarstwa rzymskiego (476 rok), zmieniła myślenie o toaletach i zwyczaje w nich panujące. Zaczęto preferować toalety jednoosobowe, które gwarantowały prywatność. Publiczne latryny popadły w niełaskę, nie remontowano tych, które zostały po rzymianach. We Wrocławiu odkryto doły kloaczne pochodzące z XIII i XVI wieku. Ich rozmiar wskazuje na to, że były to toalety zbiorowe, a raczej wspólne, z których korzystali okoliczni mieszkańcy. Średniowiecze zamki, które zamieszkiwało sporo osób, potrzebowały rozwiązań związanych z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Takim pomysłem były wykusze latrynowe, czyli dobudówki z drewna lub cegły wystające poza mury obronne, odchodzące od pomieszczeń kuchennych i mieszkalnych. Nieczystości spadały bezpośrednio lub za pomocą rur drewnianych do fosy zamkowej. Były też wieże kloaczne, zwane gdaniskami, które oprócz funkcji ubikacji spełniały także rolę obronną. Toalety pojawiają się także w średniowiecznych klasztorach żeńskich i męskich. Choć średniowieczne latryny umieszczano w pewnej odległości od mieszkań, to i tak na ulicach czuć było fetor odchodów – często fekalia lądowały przed domem, wylewano je przez okna. Rolę sedesu pełniły wtedy nocniki. Ogólnie rzecz ujmując, wieki średnie cechowała dowolność miejsca, w którym się załatwiano. Budowano doły kloaczne, prymitywne latryny, ale równie chętnie załatwiano się w plenerze. Poziom higieny w miastach obniżył się w porównaniu z poprzednią epoką. Dochodziło do wybuchów epidemii. Latryny były też wysypiskami śmieci.
Królewskie audiencje na „tronie”
Kolejne stulecia przynoszą pewne zmiany w toaletowych zwyczajach. W XVI wieku zamek na krakowskim Wawelu wzbogacił się o publiczną toaletę, czyli koedukacyjny wychodek pospolity. Nieczystości odprowadzano za mury dziedzińca. Brakowało kanalizacji.
W XV–XVI wieku (w renesansie) konstruowano toalety w kształcie krzesła. Król Francji Ludwik XIV przyjmował interesantów, siedząc na takim „tronie”. Często też władca udawał się za potrzebą w gronie towarzyszących mu osób. Ale toaleta to było też w tych czasach niebezpieczne miejsce. Polski król Henryk Walezy udzielał mu audiencji, siedząc w ubikacji. I właśnie w takiej sytuacji został zamordowany.
W XVIII wieku lekarze zaczęli łączyć niektóre choroby z nieczystościami. Stwierdzono, że trzeba gromadzić odchody, a potem wywozić je poza miasto, by nie rozlewały się po ulicach. Obowiązek czyszczenia tzw. dołów kloacznych (zbiorników, w których gromadzono odchody) należał do ich właścicieli. Nie było to proste. Nieczystości przedostawały się do zbiorników wodnych, rzek, stawów i zanieczyszczały je.
Narodziny współczesnego sedesu
Sir John Harington z Anglii w 1592 roku opracował spłukiwaną muszlę klozetową. Był to prototyp współczesnej toalety. Muszla miała ona dwa zawory – jeden wypuszczał wodę, drugi otwierał odpływ do ścieków. Pomysł był dobry, ale wymagał dostępu do wody bieżącej i systemy kanałów wodno-kanalizacyjnych, które nie były w owych czasach dobrze rozbudowane i powszechne.
W 1775 roku Alexander Cummings skonstruował klozet wodny z syfonem w kształcie litery S. Uwięziona w nim i zgromadzona woda blokowała przedostanie się zapachów z rur do pomieszczeń domu. Ta metoda sprawdza się do dziś.
Thomas William Twyford w latach 80. XIX wieku opracował technologię wytwarzania muszli klozetowej z glazurowanej ceramiki, co ułatwiało utrzymanie jej w czystości. W tym samym wieku zaczęły powstawać toalety publiczne w Londynie, Berlinie i Paryżu. Toaleta publiczna wyłącznie dla kobiet powstała w 1905 roku w Paryżu – nazywała się Lavatory de la Madeleine.
W Polsce wprowadzenie toalet publicznych utrudniał brak rozbudowanej instalacji wodno-kanalizacyjnej. Koniec XIX wieku przyniósł ze sobą uruchomienie kanalizacji w Warszawie i Poznaniu – to czas, gdy w polskich domach pojawiały się toalety. Jednakże pierwsza połowa XX wieku nie wiązała się na terenie Polski z wysokim poziomem higieny. Nakazem premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego każda działka budowlana powinna być zaopatrzona w ustęp. Stawiano więc drewniane wychodki, zwane od imienia premiera sławojkami.
Toaletowa rzeczywistość
Współczesne sedesy mają różne kształty i systemy mocowania. Mogą różnić się też sposobem działania. W USA muszle klozetowe napełnione są wodą, a po skorzystaniu z toalety jej zawartość jest zasysana do rur. W Maroku i Egipcie nie wszędzie używa się papieru toaletowego, zastępując jego rolę wodą z kranu lub wiadra. W Grecji w wielu miejscach nie można wrzucać papieru toaletowego do sedesu – spowodowałaby zatkanie rur. W wielu krajach potrzeby fizjologiczne załatwia się, kucając – nie ma możliwości siadania na sedesie, zamiast niego mamy naczynie na kształt misy, z miejscem na stopy po obu jego stronach. To tzw. toalety kucane, popularne w Turcji. Z kolei toalety japońskie są bogato wyposażone w podgrzewane, automatycznie podnoszone i opuszczane deski, w głośniki z muzyką, która umila lub wprost zagłusza odgłosy defekacji. Bardzo nowoczesne sedesy analizują skład kału i moczu. Jak będą wyglądać w przyszłości?